środa, 14 grudnia 2011

Fuck.

Kurr! Mam ochotę iść się pociąć. Ale zacznijmy od wtorku.
Na przerwie obiadowej gadałam sobie z moim kolegą z 3 klasy. Kręcił się gdzieś tam Mati z kolegami. Krzysiek mnie przytulił na powitanie, oczywiście Mateusz to widzial i od razu przeniósł się z kolegami bliżej nas i cały czas zerkał w moją stronę. Gołym okiem było widać, że jest zazdrosny. Byłam w euforii, bo to oznaczało, że może coś dla niego znaczę. Wczoraj byliśmy w ramach wuefu na lodowisko. Było wszystko fajnie, ale Mati totalnie nie umiał jeździć. Było to takie słodkie, jak próbował się popisywać. W pewnym momencie kolega z klasy przytulił mnie od tyłu, jak Mati się usiłował popisywać i oczywiście zobaczył to. Ja się wkurzyłam, bo nie chciałam w nim więcej wzbudzać zazdrości. Mateusz gdzieś na chwilę wyszedł, potem wrócił i porwał czapkę z głowy swojej koleżanki z klasy i w niej jeździł. Zagotowało się we mnie, ale siedziałam cicho. Kiedy skończyliśmy jeździć i w szatni przebierałam łyżwy Mateusz po prostu przytulił się do tej laski, stojąc parę centymetrów przede mną. Myślałam, że się poryczę, to było okropne :<. Chciałam rzucić tymi łyżwami i wybiec. Nie mogłam się powstrzymać, zeby mieć smutną miną, on to oczywiście zauważył i potem cały czas chodził z uśmieszkiem satysfakcji.
Sama nie wiem o co mu chodziło. Czy to było ot tak, czy może też chciał wzbudzić we mnie zazdrość. Jeżeli to drugie, to niech wie, że mu się w chuj udało.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz